Na tegoroczną edycję międzynarodowego konkursu „Mieszkam w Beskidach”, nad którym honorowy patronat objął Małopolski Kurator Oświaty, wpłynęło około sześciu tysięcy prac, spośród których jury nagrodziło pięćset laureatów.
Nasza placówka od wielu lat bierze aktywny udział w konkursie, który cieszy się ogromnym powodzeniem i z roku na rok zyskuje więcej laureatów. Nasi podopieczni, prezentując bogactwo kulturowe regionu wykazali się kreatywnością i udowodnili, że młode pokolenie zna wartość krajobrazu, motywów i tradycji regionalnych, które ukazali za pomocą różnorodnych technik plastycznych i słownych.
Wszystkim nagrodzonym i wyróżnionym serdecznie gratulujemy i dziękujemy za trud włożony w przygotowanie prac konkursowych oraz życzymy dalszych sukcesów.
Poniżej zamieszczam pracę konkursową Emilki Fokt, niezwykle aktualną w każdym czasie, a szczególnie w obecnej sytuacji.
Barbara Grajcar
Serce górola
Ludzie to róznie godajom: casym mondrze, cyńścij głupio, a ino roz za cos mondrze
i ciekawij. Jo zaś znom ino jednom łosobe, któro, kiej prawili, to nawet potocek przystawoł,
a wierby sumieć pzestawały, coby ucha nadstawij i posłuchaj. Mojo prababcia Marysia, bo ło
nij tu wspominom, łopowiedziała mi kiedysik historyje pienkniejsom łod wsyćkich innyk,
którom chciałabyk Wom tu dzisioj przytocyć.
Dzioło się to downo, downo tymu. Tak downo, ze nawet nojstarsi górole tego nie
pamientajom. Świat był wtynczas cłowiekowi domym: a jak wiadomo, ło dom się dbo, nie
zaśmieco sie go, nie niscy. Ale tyn świat był syćka inszy: równiutki, jak rowne było zycie
cłeka – nie było w nim wzniesień ani łupadkow – łod połnocy po połednie. Łod narodzin
aze do śmierci. Ale i ludzie byli kasik inni: scynśliwsi, bo i czasu mieli dostatek, zdrowi
zawse byli, wsak chorób ci tu nie znali, drugimu zyczyli dobze i dobze zyli ze sobom,
z naturom i światym, którym sie Pon Bocek doł im łopiekowaj. I tak byłoby pewnie do dziś,
kiejby podstympny djaboł, gadzina, nie wkrod sie drugi roz na ziemie i, jak niegdyś Ewe
jabkiem skusił, tak teroz doł ludziom piniondz. A ludziska, jako te ślepe baranki, za tym
piniondzym pobiegły, tracąc po drodze wsyćka, co mieli; miłość, dobroć, przyjaźń, wreście
zdrowi. Nawet czas starusek zacon sybcij uciekaj. Oj, tela się wtynczos łez wyoło
(bólu, rozpacy, smutku i tynsknoty za starym światym), ze Pon Bocek postanowił som zyjśc na ziemie,
coby sprawdzić cy som ka jesce ludzie, dlo któryk łopłacałoby się tyn świot ratowaj.
Pierwiej zdjon ze swyj boskij głowy kapelus, zagarnoł wsytki łzy gorycy i w jedno miejsce zebroł,
które po dziś dzień stoi, a które cłowiek nazwoł mozem: coby juz zawse pamientoł, ze moze być
tak a moze inacyj. A cłowiek ino gdybaj moze…
Kiej już Pon Bocek w swyj nieskońconej wielkości podziałoł cuda, co se zamiezył,
przybroł postać starego, schorowanego bidoka i pocoł tułać się po świcie, coby znoleźć
Cłoweka, ale takigo przez duze „C”. Sed i sed, łod połnocy w doł, łod wschodu aze po zachod.
Ale, chocioz ludzi mijoł, cłowieka nie znaloz. Nika Mu bowiem dźwierzy nie łotwierali,
do zadnej z chałup nie wpuścili, chlybym się nie połomali, a nawet dobrym słowym nie uracyli.
Bo trza wom wiedzieć, moji kłochani, ze wtyncos ludzie nie znali starości, chłoroby ani bjiedy –
i tak się jakosik ich wystrasyli, ze dopuścić do swygo zycia za nic nie kcieli. Zapomnieli zaś,
co Pon Bocek mawioł, ze to som Jego Syn w drugim cłowieku zyje… Zmartwioł sie syćka
starusek Stworzyciel, juz mioł wracaj w niebiosy z pocuciem
zawodu, kiej jesce dostrzeg łostatniom, malyńkom chałupe na samiuśkim połedniu Polski,
w równie maluśkij wiosce Żabnicy. Jesce nie zdonzył podnieś swyj boskij rynki, coby do
dźwierzy zapukaj, kiej je łotworzyła ludzko gościnnoś i zyczliwoś. Łokazało się, ze
w malyńkiej chałpecce mieskoł stary Jaśko z rodzinom: zonom i pinciorgiem dziatek.
I chocioz mieli naprowde niewiela, zawse Panu Bogu z serca za to dzienkowali i wielbili Go
w modlitwie, tera zaś z radościom dzielili się syćkim z nieznajomym. Tako się to Panu
Bockowi spodobała ta góralsko gościnnoś, że kcioł sie pierwsym Żabnicanom
łodwdziencyć. Zapytoł wienc, cego by im trza było. Posmutniało nagle staro matka, Jaśko łze z policka starł:
– Łoj, dziadku kochany, nic nom nie trzeba, a to, ło cym marzymy, nie w twojij jes
mocy. Nas najmłodsy synek, Józio, łod łurodzynia nie słysy. I tak bidulek marzy, coby
kiedyś łusłyseć głos samego Boga. I jak tu chłopacynie wytłumacyć, ze Pon Bocek do
zwykłego, małego cłeka zyjść na ziemie ni moze…
Uśmiechnoł się na te słowa Starusek, wysed na próg i zadumoł. Po tym wezwoł do
siebie nojwienksyk janiołów i kozoł im z ziemi północy (co sie nie spodobała zachowaniem
Bogu) ulepić stozki i zatwierdzić je w poblizu Janowej chałupy… I tak powstały: Boraco,
Lipowsko, Rysianka i jesce inne, pomniejse wzniesienia, które łodtond zwać bydom
„górami”, na pamiątke Józia, co je: „gó gó górooo” łochrzcił.
Tam tez, kiej cłek wyjdzie to, powiadajom starcy, moze łusłyseć samego Pan Bocka,
jak sumi Józiowi kołysanke do snu, jak nuci radosnom piosenke ptosków, jak biego z tom
chłopcynom po lesie, kiej patycki strzelają, a liście selescą. Ale jak się cłowiek wsłucho
głymbij, to usłysy cosik jesce, coś, co ino w górach usłyseć mozna: CISE… Takom cise,
w któryj Bóg przemawio przez serce górola… I podo wtynczas rózne rzecy kazdymu, wedle
jego trosk i radości, a na koniec zawsze dodo łod siebie: „Wracoj w Beskidy! Bo kiejby cie
nogi nie zaniesły w daleki świat, tam zawsze bydzie dom twój, kaj twoje serce. Wienc
zawse mieskać bydzies w Beskidach, pamientoj ło tym…”
Lista nagrodzonych i wyróżnionych w kategorii Poezja, proza
Opiekun – mgr Ewa Gałuszka
- Arkadiusz Ślósarczyk – I miejsce
Opiekun – mgr Maria Jędrkiewicz
- Kinga Pomietło – II miejsce
Opiekun – mgr Cecylia Bochenek
- Michał Kozieł – I miejsce
- Paulina Krzus – I miejsce
- Dominik Roj – I miejsce
- Martyna Dudka – I miejsce
- Martyna Gluza – I miejsce
- Julia Hernas – I miejsce
- Mateusz Maślanka – II miejsce
Opiekun – mgr Sabina Gawlińska
- Emilia Wolna – I miejsce
- Marcin Szczotka – I miejsce
- Zofia Motyka – I miejsce
- Patryk Pielichowski – I miejsce
- Jakub Wojtyła – I miejsce
- Tomasz Koźlik – I
- Bartłomiej Motyka- II miejsce
Opiekun – mgr Barbara Grajcar
- Julia Kurowska – I miejsce
- Anna Ślósarczyk – I miejsce
- Sebastian Barys – I miejsce
- Emilia Fokt – I miejsce
- Oliwia Juraszek – III miejsce
- Daniel Klekociuk – wyróżnienie
- Klaudia Mika – wyróżnienie
- Antoni Stasica – wyróżnienie
- Martyna Tlałka- wyróżnienie